by atena

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Zadanie na polski z elementami horroru~

   Siedzę na kanapie pod kocem z miską popcornu w dłoniach i oglądam "Hrabiego Draculę", który jest emitowany w telewizji. Rodzice i moja młodsza siostra niedawno wyszli z domu do teatru mówiąc, że wrócą za dwie godziny.
   Do moich uszu dochodzą dźwięki kropel uderzających o szybę i parapet. Szum deszczu słyszę nawet stąd. Wpatrzona w monitor, jestem tak skupiona na filmie, że gdy na dworze rozlega się huk piorunu, podskakuję w miejscu z szybko bijącym sercem. Rozglądam się dookoła z rozszerzonymi do granic możliwości źrenicami. Opatulam się szczelnie kocykiem i garbię plecy. Uspokajam się powoli i całą swoją uwagę koncentruję  ponownie na filmie. Niedługo potem wzdłuż kręgosłupa przebiegają mi ciarki i z wnętrza domu dobiega do mnie trzask zamykanych drzwi wyjściowych. Piszczę i wyskakuję spod okrycia. Szybkim krokiem idę do przedpokoju i patrzę w stronę, z której dochodził hałas. Nie ma nic. Obracam się wokół własnej osi sprawdzając, czy nikt nie kryje się wśród cieni. Z dworu dobiegają coraz częstsze grzmoty. Przełykam ślinę i uspokajam oddech. Rozluźniam spięte mięśnie karku i opieram się plecami o pobliska ścianę. Dotykam dłonią spoconego czoła.

- Zaczynam mieć zwidy - mruczę do siebie pod nosem. Wzdycham głośno  i wracam do salonu. Nagle gaśnie światło. Zamieram w bezruchu. - Wolne żarty - jęczę. Krew się we mnie gotuje. - Akurat teraz musiało wywalić korki?! - posyłam pytanie w próżnię Stawiam ostrożnie stopę w nieprzeniknionych ciemnościach. Natrafiam na popcorn, a właściwie jego resztki, i od razu zgniatam go swoim ciężarem. Zapewne jest rozsypany po całej podłodze, myślę. Zaciskam zęby. - W ten sposób nic nie zdziałam - moje słowa zagłuszają kolejne grzmoty. Wytężam wzrok, by dojrzeć cokolwiek. Oczy powoli przystosowują się do obecnych warunków i po chwili widzę kontury mebli. Dla bezpieczeństwa wyciągam jednak ręce przed siebie. Stawiam kolejne kilka kroków rozgniatając przy okazji moją niedoszłą przekąskę. Poruszam łopatkami i prostuję się. Wzdrygam się, gdy czuję na szyi czyjś oddech, a kątem oka przy uważam ruch. Wzbiera we mnie panika. Wydzieram się w niebo głosy, kiedy zostaję objęta od tyłu. Nieznajomy zatyka mi dłonią usta, a po policzkach ciekną mi łzy.

- Spokojnie! Nic Ci przecież nie zrobię! - uspokaja mnie napastnik i zostawia w spokoju. Odwraca mnie ku sobie i po chwili wiem, że stoję przed znajomym ze szkoły. Ociera mi palcem słone krople i śmieje z mojej reakcji. - Od kiedy jesteś taka strachliwa? - pyta się mnie.

- Przegiąłeś - odzywam się piskliwym głosem. Trzęsę się jak osika, więc trudno mi cokolwiek mówić. Nagle słyszę cyknięcie i dom na powrót rozświetla się w blasku lamp. Mój wzrok ześlizguje się na ręce przyjaciela. W lewej dłoni trzyma nóż. Cofam się do tyłu, a on patrzy się na mnie jak na wariatkę. Podąża za moim spojrzeniem i szczerzy ząbki w uśmiechu. Bawi się śmiercionośnym narzędziem, jakby był plastykowy. - P-po co Ci to? - jąkam się.

- To? - unosi rękę, w której trzyma broń. - A tak jakoś... Widzę, że u Ciebie wszystko w porządku, więc sobie pójdę - i już go nie było. Podbiegam do okna i wyglądam na zewnątrz, by odprowadzić go zaniepokojonymi oczyma. Tyle, że nikogo tam nie ma.

- Jasny gwint! - klnę pod nosem. Siadam na podłodze przerażona i chowam twarz w dłoniach. - To nie może być prawda! - szepczę. Oblewa mnie zimny pot. Biegnę na korytarz, ubieram kurtkę i wybiegam z domu z parasolką w ręku. Muszę się znaleźć z dala od tego miejsca. Miejsca, gdzie pierwszy raz ujrzałam ducha Tenrou. Bo w końcu sam Tenroujima nie żyje od ponad półtora roku. Został zamordowany z zimną krwią przez złodziei, którzy wtargnęli do jego mieszkania. On, jego rodzice i młodsza siostra zginęli tragicznie. Pędzę ulicami miasta, moknąc z każdym krokiem. To jest ten paraliżujący strach, o którymkażdy mówił. Wiem teraz jedno. Nigdy więcej nie zostanę sama w domu.

2 komentarze:

  1. Świetne, świetne, świetne <3 Dałaś mi tym opowiadaniem tyle weny i chęci do tworzenia swojego, małego, czegoś *.* Do tego wszystko było opisane z takimi emocjami, że nie mogłam usiedzieć spokojnie.
    Pozdrawiam i życzę duuużo weny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda jest juz poprawiona wersja tego opowiadania, ale moje lenistwo daje sie we znaki i nie zaktualizowalam ^^' W każdym razie, dziekuje. Wena jest, ale brak dostępu do komputera robi swoje.

      Usuń