by atena

sobota, 26 października 2013

Konkurs pięknego pisania, czyli "Szkoła to jednak nie jest normalne miejsce".

    - "Jest ciemno, prawie noc. Laleczka Chucky już schodzi do piwnicy, by z jej czeluści wyciągnąć siekierę i odrąbać czyjąś głowę! Na dworze słychać grzmoty, gdy zbliża się się do pokoju rodziców i..."
- AAAA!! - krzyki i piski koleżanek przerywają mi w połowie zdania. Brew podryguje mi z lekka i zaczyna mnie ogarniać frustracja. Jak można bać się tak banalnej historyjki?! Przecież nie stworzyłyśmy nawet odpowiedniego nastroju do opowiadania! Gdzie latarka i zgaszone światła?
    Pokręciłam głową z dezaprobatą.
- Czego tu się bać? - na twarzy wykwitł mi szeroki uśmieszek. Uwielbiałam patrzeć, jak koleżanki prawie sikają ze strachu. Ich ogromne oczy pełne przerażenia dawały mi  satysfakcję nie do opisania. Trzeba było przyznać, że wyrastałam na okropną sadystkę.
   Karolina drżącym palcem wskazała coś, co znajdowało się za mną. Zmarszczyłam brwi. Jedyne, na co mogła pokazywać, to wyjście na korytarz prowadzące do małej sali gimnastycznej. Nagle dziewczyny rzuciły się w przeciwległy koniec szatni. Lekko zmieszana, odwróciłam się na pięcie. Zastygłam w bezruchu. Poczułam, jak oblewa mnie zimny pot. Cofnęłam się o krok w tył. To, co zobaczyłam wyryło się w mojej pamięci. Nie wiedzieć skąd, zza framugi drzwi wysypywały się włosy. Wysypywały? Nie! One się same ścinały! Bez nożyczek... Miałam ochotę zacząć krzyczeć jak koleżanki. Serce biło mi ciężko, jakby miało się zaraz zatrzymać. Więc to nazywano panicznym strachem? Nie lubię tego. Chcę uciec, zamknąć się w domu na cztery spusty i nie wychodzić. I wtedy ten stan przerywa pani od w-fu...
- Dziewczyny, wszystko w porządku? - rzuciłyśmy się na nią z płaczem. Po włosach nie było śladu, ale wśród uczniów zaczęły krążyć plotki o tym, że na małej sali straszy. Już chyba nigdy nie odważę się zejść tam samej...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

KONIEC! Zesralście się, czy nie? XD Napisane w 20 min na kolanie tuż przed szkołą... Wena mnie dopadła i musiałam *^* Najważniejsze, że się pani podobało i teraz mogę to piórem przepisać na czystą kartkę :I Pokarano mnie, bo musiałam zmieścić się na jednej stronie A4 :cc

To jest na faktach autentycznych... Coś takiego koleżanki opowiedziały mi w podstawówce x3

*wchodzi Lucyfer* Ja chyba wiem, kto to był...
*otwiera szeroko oczy* S-serio?
*szczerzy się* Zapomnij, nie powiem Ci *znika*
*siada na podłodze* O Jesu...

Wasze 150 cm czystego zła i służebnica szatana - Sonozaki~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz