by atena

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział 2

Czerń. Zostałam otoczona przez ciemną, przerażającą pustkę. Nie wiedziałam kim jestem, skąd pochodzę i gdzie się znajduję. Pośród tego wszystkiego wyróżniały się srebrne, wręcz metaliczne oczy. Wpatrywały się we mnie intensywnie, oczekując jakiejś reakcji. A ja tylko zagłębiłam się w tym hipnotyzującym spojrzeniu marząc, by kiedyś spotkać osobę, która posiadała identyczną barwę tęczówek. Nagle zaczęły się one oddalać. Zrozpaczona wyciągnęłam rękę w ich stronę. Nie, nie, nie! Nie zostawiajcie mnie tu! Jakby ciągnięta przez niewidzialny magnes, popędziłam za tymi oczyma. Za wszelką cenę chciałam się stąd wydostać. Czułam się, jak gdyby wrzucono mnie do pralki i na najwyższych obrotach wyprano z wszelkich emocji i siły. Parła jednak na przód. Instynkt, któremu nigdy nie ufałam, podpowiadał mi teraz, że jeśli szybko nie opuszczę tego miejsca, zostanę tu na zawsze bez jakiejkolwiek podpory psychicznej w postaci człowieka. I te niesamowite oczy miały mi pomóc w wędrówce przez to piekło. Brnąc przez oleistą ciecz, która pojawiała się znikąd, nie spuszczałam wzroku z mojego celu. Nogi miałam  ciężkie jak ołów. Dyszałam ze zmęczenia. Upadłam na kolana i zanurzyłam się w czymś, co gęstością przynosiło mi na myśl wodę. Podniosłam się chwiejnie z ziemi i rozejrzałam w poszukiwaniu mojego ratunku. Ku moim obawom nigdzie ich nie zauważyłam. Zaczęłam wpadać w panikę. Oddech mi przyspieszył, a serce galopowało jak koń na wyścigach. Oczy zaszły mi łzami. Usiadłam na pupie i schowałam twarz w dłoniach. Popłakałam się z bezsilności.
Chlast! Dostałam z splaskacza po buzi. Skóra boleśnie pulsowała tam, gdzie dłoń uderzyła bezlitośnie. Otworzyłam niechętnie oczy. Nade mną stały dwie osoby. Chłopak i dziewczyna wpatrywali się we mnie, jakbym była jakimś okazem w Zoo.
Oddychałam szybko i niespokojnie. Przymknęłam powieki. Czaszkę rozsadzała mi jakaś niewidzialna siła, przez którą nie dało się myśleć. I znowu uderzenie! Ten sam policzek oberwał dwa razy mocniej niż ostatnio.
- Nie zasypiaj! - odezwał się do mnie nieznajomy - Pod żadnym pozorem nie wolno ci zasnąć! - nachylił się nade mną. Moje przymrużone oczy wpatrywały się teraz w szaro-zielone oczy tak bardzo podobne do tamtych, które próbowały ją wydostać z tamtego piekła.
- N-nie śpię - wymamrotałam pod nosem zarumieniona po uszy - Głowa mnie boli... - szepnęłam. Chłopak prychnął pogardliwie i przykrył mnie płaszczem.
- To normalne. Zaraz przejdzie - powiedział tym razem o wiele łagodniej. Wziął mnie na ręce i ruszył przed siebie. Ogarnął mnie spojrzeniem zatrzymując się na chwilę na moich piersiach. Odruchowo zasłoniłam się ramionami. On zmarszczył nos. - Aż tak się wstydzisz własnego ubrania m ł o d y? - źrenice rozszerzyły mi się z niedowierzania. MŁODY?!
- Hę? Jestem dziewczyną! - oświeciłam go. Zaśmiał się.
- Oj nie powiedziałbym! - pokręcił głową z uśmiechem na twarzy - Dla mnie jesteś stuprocentowym chłopakiem! Chociaż - tu zmarszczył nos - Jesteś wyjątkowo lekki. Odchudzasz się? - w jego głosie usłyszałam pogardę. Krew się we mnie zagotowała. Przecież doskonale wiedziałam jakiej płci jestem! Spróbowałam poruszyć kończynami. Nadaremnie. Całe ciało miałam jak z ołowiu. Zrezygnowała oparłam głowę na klatce piersiowej chłopaka. Zesztywniał nagle. Wszystkie jego mięśnie napięły się nerwowo.
- Jak masz na imię? - usłyszałam pytanie. Serce mi zamarło. Skoro niby byłam tej innej płci niż myślałam, musiałam wymyślić jakieś miano. Tylko jakie?
- Damien... - odpowiedziałam bezbarwnym głosem. Jego żebra uniosły się i opadły, gdy westchnął zrezygnowany.
- A jakieś nazwisko posiadasz?
- Fullbaster - jęknęłam - A ty? Ty też musisz się jakoś nazywać!
- Jason. Jason Dragneel - odparł. Dragneel? Cholernie mi się ze smokiem kojarzy... 
- Mógłbyś mnie postawić? - kolejne spojrzenie pełne politowania.
- Zapomnij! Żebyś mi tu zemdlał? - nawet nie próbował ukryć troski. Ziewnęłam. Nie mogłam dłużej utrzymać wysoko ociężałych powiek i powoli odłypawałam w objęcia morfeusza. - Chyba nie da się tego uniknąć. Oyasuminasai,* Damien - usłyszałam tylko i zasnęłam uspokojona przez kołysanie Jasona, całkowicie zapominając o zapytanie się o jego towarzyszkę, która gdzieś zniknęła.
*Oyasuminasai - z japońskiego Dobranoc

2 komentarze:

  1. Opowiadanie super :)
    Nazwiska z Fairy Tail, tak? Mam nadzieję, że ten striptiz od Grey'a nie jest dziedziczny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta... Nazwiska z FT x3 Nie miałam własnych pomysłów, a że się nasunęły x3 Nie, nie jest dziedziczny x3 Myślę nad czymś innym >>

    OdpowiedzUsuń