by atena

poniedziałek, 14 października 2013

Niespodzianka, czyli Gray Fullbuster, Juvia Lockser i Shion Sonozaki, Rozdział 1 - Czy pomoc nadejdzie?

         ~Shion~


     Nie pamiętam niczego konkretnego. Ten dzień, to wydarzenie, ta tragedia była i jest dla mnie zasnuta mgłą tajemnicy. Wspomnienia się mieszają w jedno i nic już nie jest pewne. Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że już nic nigdy nie będzie takie samo. Moje 15. urodziny - dzień, w którym straciłam wszystko. Rodzinę, dom, rzeczy osobiste. To, co było dla mnie najważniejsze w życiu, czyli przyjaciół i wrogów. Wszystko to zostało pochłonięte przez ogień należący do smoka. Ale czy na pewno to były płomienie? Niczego nie mogę być pewna, bo to może okazać się kłamstwem. Potrzebowałam pomocy. A ją mogłam znaleźć jedynie w pewnej Gildii. Tylko pierw należałoby się wydostać z tego bagna zwanego targiem ludzi. Ja - Shion Sonozaki - piszę ten list do Gray'a Fullbuster'a, członka Fairy Tail i błagam o ratunek. Jeśli trafię w ręce jakiegoś pieprzonego zboczeńca, to nigdy nie odzyskam straconych wspomnień. Nie dowiem się, co się kryje za mroczną kurtyną. Co takiego wyrzuciłam z pamięci, że nie mogę sobie tego przypomnieć? Czekam na Pana 31 lipca tego roku w podziemiach Magnolii.


Sonozaki
   

    Przełknęłam głośno ślinę i z szybko bijącym sercem wyrzuciłam gdzieś patyk ubrudzony błotem. Nie miałam do dyspozycji żadnego pióra, czy długopisu, więc jedynym co mi zostało, było własnie to, czego się pozbyłam. Nie mogłam pozwolić, by mnie nakryli. Naciągnęłam za dużą szmatę aż do szyi. Było mi zimno. Trzęsłam się jak osika.  Nie miałam na sobie nic prócz tego. Żadnej bielizny. Już się przyzwyczaiłam. Minął prawie rok, odkąd trafiłam do niewoli. Nie pozostało mi nic innego, jak teraz modlić się o to, by Fullbuster przyszedł mi z pomocą. To była moja jedyna nadzieja. Co z tego, że nikła? Gwizdnęłam cicho i po chwili zauważyłam na niebie Przewyższającą. Uśmiechnęłam się promiennie, gdy Shadow wylądowała tuż przede mną. Jedna z naszych strażniczek, które zamiast dawać nam kary, obmyślała plan jakby nas tu z tego piekła wyciągnąć.
- Skończyłaś? - ach no tak. Wypadałoby ją opisać. Mała - moim zdaniem za mała, jak na swoją rasę, czarna kotka z szarymi skrzydłami. Na prawym oku równie szara łatka. Skąd to imię? Sama ją tak nazwałam, bo stwierdziłam, że to, które posiadała na początku, kompletnie do niej nie pasowało. Zwinęłam list w rulonik i zdjęłam jej z szyi kokardkę. Chwyciłam drobny nadgarstek i obwiązałam go małym kawałkiem czerwonego materiału, nie zapominając o tym, by przełożyć przez niego rulonika.
- Uważaj na siebie - gdyby jej się coś stało, nie wybaczyłabym tego sobie samej. Narażam ją na niebezpieczeństwo. Właściwie to nie musiała mi pomagać. Spuściłam niebieskie oczy na ubrudzoną ziemię.
- Nie martw się. Nic mi nie będzie - usłyszałam szelest skrzydeł. Spojrzałam w niebo na odlatującą Przewyższająca. Broda mi zadrżała. Nie płacz. Nie wolno Ci! Pomachałam jej, choć mój wzrok nie dostrzegał jej za horyzontem. 

~Gray~

     
     Cisza, spokój. Nikogo o tak wczesnej porze nie ma w Gildii. Raj dla samotników takich jak. A jeszcze dodajmy do tego fakt, że ta chodząca zapałka jeszcze śpi. O tak. Nie ma niczego lepszego, jak chwila odpoczynku od tego narwańca, Natsu. Są jednak minusy. A właściwie jeden.
- GRAY-SAMA!! - westchnąłem zrezygnowany i potarłem brwi. No właśnie. JUVIA. Odwróciłem się plecami do baru, gdzie zazwyczaj stoi Mirajane i spoglądnąłem w stronę biegnącej niebiesko-włosej. Nic wielkiego do niej nie mam lecz to jej natręctwo doprowadza mnie do szału. Gdyby tylko przestałaby taka być, mógłbym spokojnie się w niej zakochać. Bo nic tak nie denerwuje facetów, jak upierdliwe dziewczyny.
- DAJ MI SPOKÓJ, KOBIETO NO! - wydarłem się tak, że zmarłego pewnie by wybudziło. Juvia zatrzymała się kilka kroków ode mnie i z miną zbitego psa wyciągnęła w moją stronę ręce, w których trzymała coś czarnego. Od razu uderzyły we mnie wyrzuty sumienia. Nie miałem prawa na nią krzyczeć. Wzniosłem oczy ku sufitowi i podszedłem wolno do niej. - Przepraszam, Juvio. Chyba wstałem lewą nogą - nienawidziłem przyznawać się do błędów. Można rzec, że to była dla mnie najgorsza kara ever. Nie licząc przebywania w towarzystwie pieprzonej Pochodni zazdrosnej o Lucy. Zobaczyłem, jak stojąca przede mną się rumieni, ale nie zauważyłem, by jakkolwiek fantazjowała w myślach. A to już było z lekka dziwne. Przeniosłem wzrok na to "coś". Krew zmroziła mi się w żyłach. Brudny, bardzo poważnie ranny Przewyższający. Od razu przed oczami stanął mi obraz naszego Happiego i wezbrała we mnie wściekłość. Jak ktoś mógł tak potraktować niewinną istotę?! W oczy rzucił mi się jaśniejszy materiał. Niegdyś czerwona wstążka, teraz cała w błocie miała przełożony rulonik. Rozwiązałem kawałek materiału i schowałem do kieszeni spodni kawałek papieru.
- Gdzie go znalazłaś?
- G-Gray-sama... To jest dziewczyna - ale wtopa. Co ja mam się gapić na narządy rozrodcze?! Jeszcze wyjdę na zboczeńca. - Niedaleko Gildii...
- Skąd ta niepewność w twoim głosie? - wbiłem w nią spojrzenie ciemnych oczu. Czy mi się dobrze wydawało? Juvia była przerażona? I ten jej wygląd... Zakurzona, spocona. Dyszała tak, jakby biegła przez dłuższy dystans za szybko. Zdecydowanie za szybko. Zmarszczyłem brwi. - Co się...
     Huk, trzask łamanego drewna i krzyki na zewnątrz.
- SHADOW, SHADOW, WYSTAW ROGI, DAM CI SERA NA PIEROGI!!!
- WYCHODŹ, TY PIERDOLONY ZDRAJCO!!
     Podskoczyłem w miejscu, gdy Juvia skuliła się za moimi plecami. Kiedy ona się tam znalazła? Spojrzałem na nią przez ramię i z przerażeniem zobaczyłam jak trzęsie się ze strachu, trzymając kotkę mocno przy piersi.
- J-Juvio... - martwiłem się. Kim byli Ci faceci drący się na dworze? - Schowaj się za barem. Zajmę się nimi - niebieskooka bez szemrania wykonała rozkaz.
- EJ, SKURWIELE!! - tup, tup ,tup. W drzwiach stanęli trzej wyrośnięci, zdecydowanie na jakiś sterydach, opryszkowie. Strzyknęły kośćmi moich dłoni, gdy wybijałem e ze stawów. Wyszczerzyłem ząbki w uśmiechu. - To który z was się tak brzydko wyrażał, hę?! - nie spuszczałem z tonu. Z nimi nie można było grzecznie, spokojnie. Do mich uszu doszedł gromki śmiech całej bandy.
- A kim ty jesteś, że się tak spytam, pedale? - odezwał się jeden z nich, zapewne lider. Brew niebezpiecznie mi zadrgała.
- "Pedale", powiadasz? - warknąłem. Uderzyłem prawą pięścią o wewnętrzną stronę lewej dłoni i krzyknąłem: - Lodowy twór, lance! - pierwsze odgłosy, jakie do mnie doszły to dźwięk rozpruwanego ciała. Nie podnosząc głowy w górę, podszedł do miejsca, gdzie przed chwilą stali tamci. Chwyciłem za kołnierz przysłowiowe chucherko i podniosłem sobie na wysokość twarzy. Chudzielec wierzgał się na wszystkie strony.
- Błagam, o litość, Panie! Ja tylko wykonywałem rozkazy! - jakże on miał piskliwy głosik. Myślałem, że ogłuchnę.
- To może mi łaskawie powiesz, co to były za rozkazy, hę?! - pokiwał małą główką i wskazał palcem wskazującym na coś, a raczej na kogoś stojącego za mną. Obejrzałem się na Juvię stojącą za barem. Miała wielkie oczy. Od kiedy ona tak stała? Przełknąłem ślinę. A co jeśli widziała, jak zabijam tamtych dwóch? Zacząłem się poważnie denerwować.
- M-mieliśmy pozbyć się tej zdrajczyni, Shadow - a więc tak miała na imię Przewyższająca...
- Mówisz o tym kocie? - potaknął pospiesznie.
- O-ona chciała wydać naszego szefa. Organizuje targi ludźmi - jakże ludzie są tchórzliwi. Zrobią wszystko, by ocalić swoją skórę. Znowu ktoś przyszedł. Zazgrzytałem zębami i spojrzałem prosto w zielone oczy Natsu. Pokręciłem lekko głową, by się nie wtrącał i przeniosłem wzrok na Lucy.
- No, mój drogi panie! Wygląda na to, że wszystko zależy od mojej koleżanki, jeśli chodzi o twój los. To ona zdecyduje, czy będziesz torturowany zanim trafisz do więzienia, czy może będziesz miał ten przysłowiowy święty spokój! - pchnąłem go w ramiona zdumionej blondynki. - Natsu, posprzątaj ten bajzel łaskawie - mruknąłem pod nosem i podbiegłem do przerażonej niebiesko-włosej. - Zaraz wszyscy z Gildii się zbiegną... Lepiej stąd wyjdźmy. To ich nie dotyczy - zgarnął kota i chwycił Juvię za dłoń. Zimna, wręcz lodowata. Przełknąłem ślinę i pełen zmartwień wybiegłem z budynku zanim ktokolwiek zdążył nas zatrzymać. Czemu właśnie na mnie musiało paść? Co się właściwie działo? I o co w tym wszystkich chodzi? Nie lubię, gdy los płata mi figle. Ścisnąłem mocniej rękę towarzyszki. Nie podobało mi się to jej milczenie. I ten spokój. Nie miałem jednak odwagi spojrzeć w jej twarz. Coś mi mówiło, że to mogłoby się źle dla mnie skończyć. Szliśmy w milczeniu przed siebie. Wręcz ciągnąłem za sobą przyjaciółkę. W pewnym momencie się zatrzymałem. Poczułem, jak Juvia uderza czołem o moje plecy. - Wskakuj mi na barana - mruknąłem do niej zawstydzony.
- Proszę? - zgarbiłem się. Nie dam rady powtórzyć tego zdania z taką nonszalancją. Z szybko bijącym sercem kucnąłem, nie odwracając się ani razu w jej stronę. Gdyby zobaczyła jego zarumienioną twarz, ubzdurałaby sobie pewnie coś niepotrzebnego. A jej fantazje nie były nam teraz potrzebne...
- Wskakuj - nie tylko ja byłem zdziwiony tonem swego głosu. Był on władczy. Nie znoszący sprzeciwu. Młoda magini stała jak słup soli. Nie trzeba było się odwracać, by to wiedzieć. Po kilku dłużących się sekundach, owionął mnie zapach morza i porannej trawy, przez który moje serce zabiło po raz kolejny kilka razy szybciej. Obwiązała ręce w okół mojej szyi. Odetchnąłem głęboko i wstałem z kucków poprawiając sobie przy okazji Przewyższającą. Taka mała, a tak niewygodnie się ją nosiło.
 - Gray-sama... Juvia za ciężka - prychnąłem pogardliwie. Owszem trochę ważyła, ale nie tym się teraz martwiłem. Jej piersi przylegające do mojego ciała i uda mocno zaciśnięte na moim brzuchu sprawiały, że nie mogłem się na niczym skupić. Nie, nie jestem zakochany w Juvii. Jest moją przyjaciółką i przynajmniej na razie nie mam zamiaru inaczej o niej myśleć. Owszem, wiele razem przeżyliśmy, ale nie przypominam sobie, by zaszło coś więcej. To jest czysta reakcja organizmu faceta. Bo który chłop nie jest zboczony i nie ma brudnych myśli? Szedłem powolnym krokiem przez miasto na jego skraj, gdzie mieściło się moje mieszkanie. Ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. Ich wzrok mówił: "Patrzcie, pobił kobietę, a teraz chce ją gdzieś porzucić." Smutne, lecz prawdziwe. Nic innego mi nie pozostało, jak ignorowanie tych spojrzeń. Zacząłem więc liczyć oddechy dziewczyny. Raz, dwa, trzy. Do rytmu kroków. Nie mam pojęcia, kiedy dotarliśmy na miejsce. Te kilkanaście minut minęło "jak z bicza strzelił". Najprawdopodobniej znowu niechcący odłączyłem się od rzeczywistości. Gdzie tam najprawdopodobniej! W stu procentach byłem nieobecny. Tylko o czym wtedy myślałem? Przekroczyłem próg domu i zaniosłem Juvię do sypialni. Położyłem ostrożnie na łóżku, a kotkę zaniosłem do łazienki. Pierw należało ją umyć. Napuściłem trochę wody do wanny i włożyłem do niej Przewyższającą. Chwyciłem mydło leżące niedaleko i delikatnie zacząłem zmywać bród. Bałem się, że coś jej zrobię... Miałem wrażenie, że się rozsypie, gdy tylko użyję więcej siły.
  Nawet nie zauważyłem, kiedy to małe coś skoczyło na mnie z pazurami. Lekko przerażony odskoczyłem do tyłu i wylądowałem na plecach z cichym jęknięciem. W policzkach czułem ostre jak brzytwa pazurki. Czy ona je kiedykolwiek obcina?! Złapałem ją za futro i odciągnąłem od twarzy na bezpieczną odległość. Wierzgała się jak idiotka. Co z nią zrobić?
- Możesz mi powiedzieć, czemu chcesz mnie zabić?! - wydarłem się na nią. Ta od razu wyszczerzyła ząbki i spróbowała mnie gryźć w palce. Za co?! Wrzuciłem ją do wanny, zgarnąłem prysznic i skierowałem strumień gorącej wody w jej stronę. Obrona przede wszystkim... Prychnęła i odskoczyła jak najdalej. A ja podążałem za nią. W pewnym momencie stanęła jak wryta. Zmarszczyłem brwi w niemym zdziwieniu.
- Ty jesteś Gray Fullbuster? - miała niski głos jak na tak małe stworzenie.Pokiwałem głową. - Pomożesz więc Shion! - oczy jej zabłyszczały a ja dalej nie wiem co się tu działo... Shion? Kto to w ogóle jest?
- Nie rozumiem o co Ci chodzi - warknąłem i zakręciłem dopływ wody. Teraz wszystko było mokre i będę musiał to posprzątać... Jaki ja jestem głupi! Załatwiłem sobie w {cenzura} roboty!
- Jak to? Nie czytałeś listu?
- Jakiego listu?! - i taki zonk. Czy ja miałem jakiś list? Wróć! Walnąłem się w czoło. Ta karteczka zawinięta w rulonik. Wyjąłem ją z tylnej kieszeni i przeczytałem zawartość.
- I? - czy ona mogłaby przestać zadawać tyle niepotrzebnych pytań?! Przełknąłem ślinę. I co ja miałem z tym fantem zrobić? To już za dwa dni!
- Muszę pogadać z Juvią... - tak, dokładnie. Sam nie pójdę ratować dziewczyny. Czekaj, czekaj... Czy ja mam zamiar ocalić jakąś kompletnie mi nieznaną gówniarę? Co się ze mną dzieje? (;_;)
- Ale jej pomożecie, tak?
- NIE WIEM, DO CHOLERY! - widziałem jak kotka skula się w sobie. Tym razem jednak nie ogarnęły mnie wyrzuty sumienia. Nawet młodej nie znałem. Poza tym, to nie było zlecenie przyniesione do Gildii i nie powinienem go przyjmować. Coś rozpierdolę i Dziadunio się znowu wkurwi!- Daj mi trochę pomyśleć...
- Tu nie ma czasu na myślenie! Ona Cię potrzebuje! - co proszę? spojrzałem się na nią tak, jakby miała nierówno pod sufitem. Ile ta cała Shion mogła mieć lat, hm? Pokręciłem głową z dezaprobatą.
- Powiedziałem, że się zastanowię - trochę oschłości musiałem wprowadzić. Shadow zaczynała być naprawdę upierdliwa... Wstałem z podłogi i starłem krew z twarzy. Jakoś fakt, że ktoś polegał na mnie nawet mnie dobrze nie znając, nie chciał do mnie dotrzeć. Pomóc odzyskać pamięć? Najprawdopodobniej jej wioska padła ofiarą bandytów. To tyle z tego całego myślenia nad przeszłością. To, co było już się nie odstanie. Wyszedłem z łazienki. - Juvia! Musimy porozmawiać! - ścisnąłem kawałem papieru w dłoni. Ewidentnie mieliśmy coś ważnego do przedyskutowania...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nie lubię pisać długich rozdziałów :I Zawszę tracę wątek w pewnym momencie i wszystko jest do dupy...

I tak oto nareszcie napisałam pierwszy rozdział o Gruvii c: Nie oczekujcie ode mnie jakiś miłosnych wątków... Wszystko będzie się skupiało głównie na istocie małej Shion. Będzie ona miała znaczący wpływ na relacje między Gray'em a Juvią... I nie!

Shion Sonozaki nie jest tą z Higurashi no Naku Koro Ni XD

Przepraszam za przekleństwa ;_; Dla mnie rozdziały bez nich są... Przesłodzone i zbyt grzeczne xd Nienaturalne, o!

Miłego czytania życzę i nie obrażę się, jeśli napiszecie, co o nim sądzicie x3

Wasze 150 cm czystego zła i służebnica szatana - Sonozaki~













     
     

2 komentarze:

  1. Kiedy następny rozdział? ;w;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam do napisania opowiadanie grozy na konkurs, ale postaram się jak najszybciej go zapodać ^^

      Usuń