by atena

czwartek, 21 sierpnia 2014

Gruvia, Rozdział 4. - Obietnica.

Shiion

Turkot kół pociągu rozbrzmiewa w moich uszach bez przerwy. Nie mam nic do jeżdżenia pociągiem czy innym środkiem lokomocji. Gray i Juvia również. Właściwie, to nie wiem, co robią. Czy obserwują mnie uważnym spojrzeniem próbując w ten sposób dowiedzieć się, jak bardzo ucierpiała mi psychika?
Patrzę się jedynie w okno i obserwuję zostający w tyle krajobraz. Liście drzew mieszają się w zielone plamy. Ze szczeliny przy suficie wpada do przedziału świeże powietrze.
Ślę w duchu podziękowania Gray'owi. Gdyby nie on, nie byłoby mnie już na tym świecie.
Bardzo ciężko oddycham choć przedwczesny szok i obużenie zamieniły się miejscami z przerażeniem i niedowierzeniem. Dlaczego ktoś próbował mnie zabić?
Powtarzam to pytanie w myślach bez chwili wytchnienia.
Opieram zgięty łokieć na drewnianym, lśniącym stoliczku przytwierdzonym do ściany pociągu i obserwuję chudą, posiniaczoną rękę. Jeszcze czuję na sobie boleśnie zaciśnięte długie, srebrne palce oprawcy. Oczyma wyobraźni dostrzegam te czerwone, pełne obłędu, ślepia. Wzdrygam się na samo wspomnienie ataku w salonie fryzjerskim i skupiam uwagę na śpiącej Juvii.
Błękitne włosy zasłaniają jej przymknięte powieki. Dłonie złożone jak do modlitwy leżą luźno na kolanach. Uśmiecham się lekko. Urocze.
Gdy przekierowuję wzrok na Gray'a, napotykam uważne spojrzenie lustrujące mnie zawzięcie.
Uśmiech gaśnie mi na ustach. Śledzę uważnie ruch jego warg i ze zdziwieniem dociera do mnie, co właśnie mówi.

Gray

Przygryzam nerwowo policzek od środka. Na języku czuję metaliczny smak krwi. Przełykam ją i myślę, co robić dalej. Każdy, dosłownie każdy kojarzy mnie i Juvię, więc nawet jeśli chcemy uciekać, nie uda się. Wyślą pościg i łatwo nas znajdą.
Rozważam zmianę wyglądu. O tak. Idealnie. Tylko jak przekonać do tego dziewczyny?
Wzdycham i unoszę wzrok z zaciśniętych dłoni w pięści na Shion. Napotykam jej spłoszone spojrzenie, które prześlizguje się na moje mocno zaciśnięte usta. Czas powiedzieć smutną wiadomość.
Poprawiam się na siedzeniu, prostuję plecy i marszczę brwi.
- Nie należymy już do Gildii. Jesteśmy uciekinierami - szepczę, by nie obudzić śpiącej Juvii.
Na twarzy dziewczyny maluje się zdumienie. Nic dziwnego. Jeszcze kilka godzin temu chciano ją chucznie przyjąć.
- I co teraz z nami będzie? - odpowiada piskliwym głosikiem. Znowu wbijam zęby w dolną wargę. No właśnie. Co teraz? Nie mamy gdzie się podziać. Frustracja powoli przejmuje nade mną kontrolę. Jestem bezsilny. Co ze mnie za mag, który nie potrafi poradzić sobie z tak drobnym problemem?
Nie odrywam od niej wzroku choć trudno patrzeć mi w jej twarz.
- Coś wymyślę... - mówię bez przekonania. Nie wierzę we własne słowa. Mam pustą głowę. Zero pomysłów. Dodaje jednak pewne słowo, które powinno ją uspokoić. - Obiecuję. Obiecuję, że dam ci szczęście i bezpieczeństwo.

Shiion

"Obiecuję." To słowo sprawia, że łzy szczęścia podchodzą mi do oczu. Widząc pierwsze słone krople spływające po policzkach, Gray natychmiast mnie przytula. I powtarza wciąż to samo. Nie stać mnie nawet na zwykłe "dziękuję". Powiem mu to wtedy, gdy dopełni obietnicy. Tak będzie najlepiej.
Klepię go po plecach na znak, że już jest dobrze. Wprawdzie trudno mi jeszcze zebrać myśli do kupy, ale sądzę, że jakoś sobie poradzę.
On się odsuwa a ja ponad jego ramieniem spoglądam na Juvię. Nie śpi. Automatycznie blednę przestraszona, że mogła źle tą sytuację odebrać.
Przyglądam się bardziej jej ustom zaciśniętym w wąską kreskę i oczom wpatrującym się w krajobraz na zewnątrz. W odbiciu okna dostrzegam, że chłodny kolor tęczówek zmienił barwę na lodowatą, morderczą.
W tym czasie pociąg się zatrzymuje. Juvia, nie czekając na nas, wychodzi zamaszystym krokiem z przedziału.
- Juvia pójdzie przodem - szepcze przez ramię szybko, zanim kompletnie nas zostawia. Słyszę, że głos jej się załamuje, ale nie jestem w stanie zawołać niebieskowłosej. Słowa więzną mi w gardle z obawy, że tylko pogorszę sytuację.
Patrzę więc błagalnie na Gray'a, który zaciska dłonie w pięści ze spuszczonym wzrokiem na podłogę.
- Chodźmy za nią - wstaje a ja robię to samo. Z prędkością światła wychodzimy tą samą drogą co Juvia. Wyczuwam bijący od niego niepokój. Również się martwię. A jeśli coś jej się stanie?

Juvia

Serce pęka na dwie części. Czuję się tak, jakby ktoś wbijał mi sztylet prosto w pierś, by pozbawić życia. Nie mogę również spokojnie oddychać. Mam wrażenie, że oberwałam w żołądek.
Już wcześniej byłam zazdrosna. Jednak tym razem to coś innego. Coś, co sprawiało, że traciłam wszelkie zmysły i chciałam zabić Shion-chan. Łaknęłam jej śmierci, gdy Gray-sama przytulił ją na pocieszenie i choć wiedziałam, dlaczego tak się stało, i tak ogarnęła mnie dzika furia. Przepływała przez żyły i pulsowała w nich boleśnie. Dlatego tak szybko opuściłam pociąg.
Idę teraz wzdłuż bazarów porozstawianych na skraju drogi pokrytej śniegiem i lodem. Zewsząd dobiegają hałasy, zgiełk rozmów i przekrzykujące się nawzajem przekupki. Biała, puszysta powłoka skrzypi pod moimi butami, które nie nadają się do tutejszych warunków. Również ubranie sprawia, że marznę i chucham co chwilę na dłonie, by je ogrzać. Wiosenna sukienka, cieńki płaszczyk i balerinki są moją zgubą. Oglądam się w nadziei, że zastanę za sobą biegnącego Gray'a. Zziajanego, spoconego i z tym swoim wkurzonym wyrazem twarzy. Na samą myśl rumieniec wykwita mi na policzkach.
Nigdy nie ukrywałam swojej miłości do niego i czasem tego żałuję. Powinnam skrywać uczucia głęboko. Tak głęboko, by nikt ich nigdy nie dojrzał. Skoro jednak zaczęłam, stwierdziłam, że niech już tak zostanie.
Wzdycham zrezygnowana, smutna i zawiedziona, gdy nie widzę znajomych twarzy tylko ciepło ubranych przechodniów. Znajdują się wśród nich matki i ojcowie z dziećmi. Żeby nie pogrążyć się bardziej, skupiam uwagę na błyszczącej w słońcu bieli.
Ostatnio naszła mnie myśl założenia rodziny. Problem w tym, że jedynym dobrym kandydatem był ktoś, kto mnie nawet nie lubi a tym bardziej kocha.
Potrząsam głową, by odegnać te myśli. Muszę się zająć ważniejszymi sprawami. Pocieram ramiona w nadziei, że to mnie ogrzeje. Nieskutecznie. Chcę już ruszyć, gdy nagle ktoś zakłada mi na ramiona kurtkę z polarem. Od razu zrobiło mi się cieplej. I ten zapach wody kolońskiej pomieszanej z wonią potu i świeżo skoszonej trawy. Serce bije mi szybciej, ciężej. Czuję na karku gorący oddech Gray'a.
- Nigdy więcej tak nie znikaj - syczy. Z wrażenia odwracam twarz w jego strone. Ku mojemu zdziwieniu, stykamy się nosami. Powietrze, które wydychamy w tym samym czasie, miesza się ze sobą w jedno. Mimo, że jest on ode mnie o wiele wyższy, i tak sięgam mu powyżej ramienia. Nie muszę się wysilać. Wystarczy jeden mały kroczek i nasze usta złączą się w pocałunku. Tak blisko...
Rumienimy się jednocześnie z zawstydzenia. Gray pierwszy się cofa. Stoję w miejscu zbyt zszokowana, by zrobić coś rozsądnego.
Shion przygląda nam się ze zdumieniem i uśmiecha się lekko.
Ciekawe, co sobie myśli w tej chwili...
- P-Przepraszam... - jąkam się.
Przykładam dłoń do piersi. Serce wciąż galopuje. Dlaczego go nie pocałowałam? Taka okazja!
- Ekhm... - odwraca wzrok. Widać, że stracił swoją pewność siebie na rzecz speszenia. - Zaprowadzę was do miejsca, gdzie kiedyś mieszkałem - i rusza przed siebie powoli, czekając, aż i my się ruszymy. Stawiam niepewne kroki i podążam za nim. Shion idzie przy moim boku z dziwnym, chytrym uśmieszkiem na twarzy. Odczuwam pewien niepokój.

Shion

W pewnym momencie zaczynam podskakiwać z przejęciem. Pierwszy raz byłam świadkiem takiej uroczej sytuacji między dorosłymi. Niezaprzeczalnie Gray i Juvia do siebie pasowali. Jedno mnie jednak zastanawiało. Dlaczego on był taki zamknięty?
W głowie układam już plan działania. Wpatruję się przy tym w szerokie, umięśnione plecy, idącego z przodu Gray'a. Zerkam kątem oka na Juvię.
- Zeswatam was. To obietnica - szepczę konspiracyjnie i sięgam po śnieg. Robię z niego kulkę i rzucam w czarnowłosego, który posyła mi przez ramie mordercze spojrzenie. W odpowiedzi wystawiam język i łapię nową przyjaciółkę za rękę. Bije od niej zdziwieniem, niepewnością. W porównaniu do niej, jestem pewna. Uda mi się.

* * *
Hah, pierwszy raz w tak krótkim odstępie czasu napisałam cokolwiek. Zasługa "Szeptem" i Patcha, tak myślę. Muszę więcej czytać, ale tak trochę LO nie pozwala...
Wiem, że rozdział krótki i właściwie nic nie wnosi. Pamiętajcie jednak, że to dopiero rozgrzewka. ^__^ Musicie dać mi czas na rozkręcenie się.
Także, do następnego~

2 komentarze:

  1. Ooooo... Ten moment z płaszczem był taki słodki... *.* Szkoda że w mandze takiego nie ma i nie było :-( I co to będzie??? Gray i Juvia nie są w Fairy Tail?! Ojejusiu...

    Wiem że nie przeczytałam jeszcze wszystkiego, ale ten rozdział był taki słodki, że musiałam zostawić komentarz ^.^
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, dziekuje.
      Mam nadzieje, ze będziesz wpadać tu częściej, bo planuje powrócić do pisania. Musze jednak przypomnieć sobie, co miało byc dalej, bo zapomniałam przez pól roku.

      Usuń